Aecjusz. Zakładnik i przyjaciel barbarzyńców

Informacje o najwcześniejszym okresie życia Aecjusza są bardzo skromne. Luki w źródłach uniemożliwiają stworzenie obrazu dzieciństwa i młodości przyszłego patrycjusza. Wiadomo jednak dość dużo o jego rodzicach, zwłaszcza o ojcu, a to za sprawą Grzegorza z Tours. Pisząc w VI w. swą historię Franków, sięgnął on do pracy niejakiego Renatusa Frigeridusa. Niewiele pewnego można powiedzieć o tym autorze, nie wiadomo nawet, jaki był tytuł jego pracy, a także jej ramy chronologiczne. Przypuszcza się, że praca mogła nosić tytuł Historiae, liczyła dwanaście bądź trzynaście ksiąg i opowiadała o wydarzeniach z czasów panowania cesarza Honoriusza (395–423).

Frigeridus najwyraźniej koncentrował się na sprawach Galii, zwracając szczególną uwagę na postaci wodzów, polityków i władców wyjątkowo aktywnych na terenach zaalpejskich, w tym również Aecjusza. Najczęściej przyjmuje się, że pisał w połowie lat 30-tych V w., mógł zatem przyjrzeć się działalności Aecjusza w tym okresie.
W zachowanych cytatach z jego dzieła nie sposób nie dostrzec szacunku i podziwu dla wodza. Pracę Frigeridusa wykorzystał Grzegorz z Tours we fragmencie, w którym wyjaśniał, dlaczego to właśnie Aecjusz został wysłany przez Jana z poselstwem do Hunów. Fragment ten warto zacytować w całości:

Opowiada on mianowicie [tzn. Frigeridus] w dwunastej księdze swego dzieła, jak to po śmierci boskiego Honoriusza Walentynian, pięcioletni zaledwie chłopiec został mianowany cesarzem przez swego kuzyna Teodozjusza, i jak w Rzymie na tronie cesarskim osiadł tyran Jan oraz przedstawia jak to jego posłowie zostali źle potraktowani i podaje: Tymczasem posłowie wrócili do tyrana, przynosząc mu groźne żądania. Z tej przyczyny Jan wysłał Aecjusza, który w tym czasie sprawował urząd nadzorcy pałacowego, z ogromną ilością złota do Hunów, których znał z czasów, gdy jako zakładnik u nich przebywał i którzy byli z nim związani przyjaźnią, z takim poleceniem: gdy tylko nieprzyjaciele wejdą do Italii, on napaść ma na nich z tyłu, on sam zaś zaatakuje ich z przodu. A ponieważ o tym mężu należy z kolei więcej powiedzieć, wydaje się rzeczą potrzebną także wspomnieć o jego pochodzeniu i charakterze. Jego ojciec Gaudencjusz pochodził z zacnego rodu w prowincji Scytii. Służbę wojskową rozpoczął w oddziałach domowych i awansował aż do stanowiska głównodowodzącego konnicą. Jego matka szlachetna i bogata kobieta, pochodziła z Italii. Syn jej Aecjusz, który od chłopięcych lat należał do przybocznej straży cesarskiej, przez trzy lata był zakładnikiem u Alaryka, później u Hunów. Z kolei stał się on zięciem Karpiliona, dawniejszego dowódcy oddziałów domowych, a przez Jana został wyniesiony na dozorcę pałacowego. Był średniego wzrostu, męskiej postawy, przystojnie zbudowany, tak że nie był ani zbyt szczupły ani zbyt tęgi, żywego usposobienia, w ruchach zwinny, bardzo odważny jako jeździec, biegły w strzelaniu z łuku, niezmordowany w walce oszczepem, bardzo doświadczony jako wojownik, a równocześnie znakomity w sztukach pokojowych, wolny od chciwości, mało pożądliwy, obdarzony wielkim umysłem, nie dający się przez złych doradców odwieść od swego zamysłu, obelgi znoszący z wyjątkową pobłażliwością, pracowity, nie lękający się niebezpieczeństw, bardzo wytrzymały na głód, pragnienie i nocne czuwanie. Już od najwcześniejszej młodości wydało mu się, jakby przepowiedziane, do jak wielkiego stanowiska przeznaczył go los; we właściwym czasie i miejscu będzie jeszcze o tym mowa.

Mimo swej zapowiedzi Frigeridus najpewniej nie wrócił już do postaci Aecjusza i jego dokonań. W każdym razie Grzegorz omawiając przebieg późniejszego najazdu Attyli na Galię oraz rolę, jaką w tych wydarzeniach odegrał Aecjusz, zmuszony był sięgnąć do innych źródeł. W tej sytuacji logiczny wydaje się wniosek, że Frigeridus zakończył swą narrację przed 451 r. i wbrew zapowiedzi nie wrócił już do postaci Aecjusza. Frigeridus nie był jednak jedynym autorem, który przekazał informacje o pochodzeniu Aecjusza. Wiadomości o rodzinie i miejscu urodzin przyszłego patrycjusza zachodniego cesarstwa przekazał również piszący w VI w. Jordanes, autor m.in. pracy zatytułowanej Getica:

Potomek prężnego i dzielnego rodu mezyjskiego Aecjusz przyszedł na świat w grodzie Durostorum jako syn Gaudencjusza. Wytrzymały na trudy wojenne, był szczególnym darem losu dla rzeczypospolitej rzymskiej.

Z przytoczonych wyżej informacji wynika, że Aecjusz urodził się w mieście Durostorum (dzis. bułgarska Silistria) w prowincji Mezji, a więc nad Dunajem, w regionie, który od III w. dawał Cesarstwu Rzymskiemu najlepszych żołnierzy, dowódców i władców. Data jego urodzin nie jest pewna, najczęściej jednak przyjmuje się, że nastąpiło to około 390 r. Jego ojciec pochodził z jednego z najznakomitszych rodów w sąsiedniej prowincji Scytii, matka zaś była zamożną przedstawicielką arystokracji italskiej. Pochodzenie stawiało zatem Aecjusza od razu w uprzywilejowanej pozycji. Dzięki ojcu obracał się od dziecka w kręgach dowódczych, zaś dzięki matce posiadał kontakty w kręgach arystokracji. W odróżnieniu od wielu wysokich oficerów, którzy zaczynali swą karierę od prostego żołnierza, by dzięki wojskowym talentom, osobistej odwadze czy pomyślnym zbiegom okoliczności dojść do wysokich stanowisk wojskowych, Aecjusz był niejako predestynowany do osiągnięcia najwyższych zaszczytów.

Aecjusz i barbarzyńcy
Ilustracja z książki M.N.Pawlak „Aecjusz i barbarzyńcy”. Autor Mateusz Przeklasa.

Na podstawie cytowanych przez Grzegorza z Tours informacji ­Frigeridusa nie można odtworzyć najwcześniejszych etapów kariery Gaudencjusza, można jedynie przyjąć, że w niemożliwym do precyzyjnego określenia momencie rozpoczął on służbę w elitarnej formacji zwanej protectores domestici. Jej początki sięgały III w., kiedy to  tytułem protectores określano najbardziej lojalnych i najbliższych współpracowników cesarza. Od czasów panowania cesarza Dioklecjana tworzyli oni odrębną jednostkę związaną z dworem cesarskim, stąd obok słowa protectores pojawiło się określenie domestici, wskazujące na bliskie związki z rodziną cesarską (domus). Mimo nazwy zadania członków tej formacji nie polegały na ochronie osoby cesarza, pełnili oni raczej rolę ordynansów, wojskowych doradców. Gaudencjusz musiał zatem znajdować się w najbliższym otoczeniu cesarza Teodozjusza I, z nim też zapewne w 394 r. wyruszył na zachód przeciw uzurpatorowi Eugeniuszowi. Źród­ła wskazują, że już do końca życia pozostał w zachodniej części cesarstwa, gdzie również przeniosła się jego rodzina.

W latach 399–401 Gaudencjusz przebywa w Afryce, gdzie jako komes (comes Africae) bierze udział w niszczeniu świątyń pogańskich, o czym wspomniał m.in. św. Augustyn w swym sławnym dziele O państwie bożym. Towarzyszył mu komes Jowius, który w 409 r. na krótko stanie się jedną z najważniejszych postaci na dworze w Rawennie; to on faktycznie kierował sprawami państwa i starał się doprowadzić do porozumienia między wodzem Gotów Alarykiem a cesarzem Honoriuszem. Zarówno Gaudencjusz, jak i Jowius musieli być bliskimi współpracownikami Stylichona, być może to właśnie jemu zawdzięczali wysoką pozycję i wpływy w zachodnim cesarstwie. Wydarzenia rozgrywające się w Afryce są jedynym, przedstawionym w dostępnych źródłach, przykładem wspólnego działania obu wodzów, wydaje się jednak, że współpracowali częściej, a nawet można zaryzykować stwierdzenie, że łączyły ich wspólne zapatrywania polityczne.

Przebieg dalszej kariery Gaudencjusza rysuje się w źródłach wyjątkowo słabo. Być może około 409 r. znalazł się ponownie w Afryce jako jej vicarius, czyli zarządca całej cywilnej diecezji. Diecezje zostały stworzone przez cesarza Dioklecjana. Władca ten energicznie reformując na przełomie III i IV w. Cesarstwo Rzymskie, podzielił istniejące prowincje na mniejsze jednostki, tak że ich liczba wzrosła z 50 do nieco ponad 100. Tworzenie mniejszych niż dotychczas prowincji miało na celu uczynienie z nich jednostek łatwiejszych do administrowania i kontrolowania. Ułatwieniu kontaktów namiestników z dworem cesarskim i dalszemu wzmocnieniu narzędzi kontroli służyło natomiast powołanie dużych jednostek regionalnych, grupujących po kilka prowincji, a nazwanych właśnie diecezjami. Na ich czele stali zastępcy prefekta pretorium — tzw. wikariusze. Czy Gaudencjusz rzeczywiście pełnił ten urząd, pozostaje jednak sprawą dyskusyjną. Jedyną poszlaką wskazującą, że tak rzeczywiście było, jest ustawa skierowana w 409 r. do wikariusza Afryki Gaudencjusza, choć nie można wykluczyć, że chodzi tu jedynie o przypadkową zbieżność imion. Wszystko, co wiadomo o Gaudencjuszu, czyni z niego oficera, podczas gdy stanowisko wikariusza było urzędem cywilnym, można zatem słusznie wątpić w możliwość objęcia tego urzędu przez ojca Aecjusza. Niewykluczone jednak, że Jowius przejmując w 409 r. kontrolę nad sprawami państwa chciał mieć w Afryce zaufanego człowieka posiadającego doświadczenie ­wojskowe.

Nieco więcej wiadomo o okolicznościach śmierci Gaudencjusza, choć w sposób bezsporny nie można ustalić jej daty. Autor Kroniki galijskiej wspominając o poparciu, jakiego uzurpatorowi Janowi udzielił Aecjusz, dodał, że był on synem komesa Gaudencjusza zamordowanego w Galii przez żołnierzy… Cała informacja dotyczy wydarzeń z roku 425, stąd logiczny wniosek, że Gaudencjusz został zamordowany wcześniej, jednakże bez żadnych dodatkowych danych nie można dokładniej określić, kiedy to nastąpiło. Wiadomo jedynie, że w chwili śmierci posiadał on stopień magister equitum per Gallias. Najczęściej uważa się, że Gaudencjusz został zamordowany w 407/8 r., gdy w Galii panował chaos wywołany uzurpacją Konstantyna III i obecnością barbarzyńców, którzy po przekroczeniu Renu wtargnęli na obszar prowincji galijskich. Możliwe jednak, że śmierć Gaudencjusza nastąpiła znacznie później, bo w 423/5 r., czyli w okresie uzurpacji Jana, kiedy to w Galii doszło do krwawego konfliktu między zwolennikami i przeciwnikami Jana. Fakt, że źródła nie wspominają o aktywności Gaudencjusza w drugiej dekadzie V w. nie może być rozstrzygający, ponieważ jest to okres wyjątkowo słabo naświetlony przez dostępny historykowi materiał źródłowy. Z kilku powodów druga z przedstawionych wyżej możliwości wydaje się bardziej prawdopodobna. Istnieją bowiem przesłanki pozwalające przypuszczać, że w drugiej połowie 408 r. Gaudencjusz jeszcze żył (o czym niżej). Jeśli przed śmiercią poparł Jana, to łatwiej również zrozumieć, dlaczego Aecjusz dokonał podobnie ryzykownego wyboru i opowiedział się po stronie przeciwników dynastii teodozjańskiej. Niemożność ustalenia daty śmierci Gaudencjusza pozostawia jednak w sferze domysłów wszelkie próby oceny, jaki był wpływ ojca na pierwszy poważny wybór polityczny dokonany przez Aecjusza.

Renatus Frigeridus stwierdził, że Aecjusz we wczesnym okresie życia (a puero) był praetorianus. W polskim przekładzie funkcję tę niezbyt trafnie oddano za pomocą sformułowania od chłopięcych lat należał do przybocznej straży cesarskiej. Najpewniej w wieku około 12–13 lat Aecjusz został tribunus et notarius praetorianus, należał zatem do grona urzędników schola notariorum, kierowanej przez primicerius notariorum. Notariusze zajmowali się przede wszystkim, choć nie jedynie, sporządzaniem stenogramów z posiedzeń konsystorza, czyli rady cesarskiej oraz z przebiegu audiencji u cesarza. Czasami brali udział w rozmaitych poselstwach, dostarczając listy i instrukcje cesarskie. Oczywiście w przypadku Aecjusza nie mogło być mowy o wykonywaniu żadnej z tych funkcji. Dla tak młodego człowieka miejsce w schola notariorum było jedynie zaszczytem i nie pociągało za sobą konieczności wypełniania związanych ze stanowiskiem obowiązków. Sytuowało go jednak w pobliżu otoczenia samego cesarza i służyło zaprezentowaniu go na dworze i przyspieszeniu kariery. Aecjusz nie był jedynym, dla którego rodzina wybrała właśnie taką drogę. Wiemy, że również Eucherius, syn Stylichona, został tribunus et notarius w wieku siedmiu lat, ze zrozumiałych powodów pozostawał jednak poza czynną służbą.

ZAKŁADNIK I PRZYJACIEL BARBARZYŃCÓW

W młodości Aecjusz przeżył doświadczenie, którego wpływ na jego późniejsze losy trudno przecenić. Dwukrotnie został zakładnikiem, najpierw u gockiego wodza Alaryka, później zaś u Hunów. Wybierano go zarówno z uwagi na pozycję jego ojca, jak i z powodu stałej obecności na dworze cesarskim. Zakładnikiem nie mogła zostać osoba zupełnie nieznana, bez znakomitych powiązań rodzinnych. Gdy w nieodległej przeszłości sami Rzymianie brali zakładników od rozmaitych ludów barbarzyńskich, ich wybór padał zawsze na synów wodzów lub przedstawicieli szlachetnych rodów. To właśnie tacy młodzi ludzie, najbardziej rzucający się w oczy, byli wskazywani przez rzymskich posłów. Głównym powodem takiego a nie innego wyboru było przekonanie, że zyskanie jako zakładników potomków wodza plemienia czy przywódcy federacji różnych plemion będzie najlepszym sposobem skłonienia ich do przestrzegania warunków zawartego porozumienia czy dochowania lojalności. Nie bez znaczenia była również nadzieja na przekonanie młodego człowieka do zalet sojuszu z potężnym Rzymem. Młodych barbarzyńskich zakładników umieszczano często w rzymskich szkołach, mając nadzieję, że ulegną romanizacji oraz staną się w przyszłości stronnikami czy też sympatykami Rzymu. Niekiedy taka metoda okazywała się zupełnie chybiona, a były zakładnik, po opuszczeniu granic cesarstwa, stawał się jego zagorzałym przeciwnikiem, nie wahającym się wykorzystywać swej świeżo zdobytej wiedzy i umiejętności przeciw niedawnym nauczycielom. Gdy w okresie późnego cesarstwa sytuacja uległa zmianie, a Rzym utracił przewagę nad barbarzyńcami, sam zaczął dawać zakładników. Barbarzyńscy wodzowie żądali wydania im synów osób najlepiej im znanych, z którymi stykali się w trakcie negocjacji i mieli okazję przekonać się, że do nich właśnie należy faktyczne kierowanie państwem. Tak postąpił Alaryk, przywódca Gotów, który jesienią 408 r. zażądał wydania mu jako zakładników Jazona, syna Jowiusa oraz Aecjusza, syna Gaudencjusza. Żądanie to zostało wysunięte w gorącej atmosferze walki politycznej nękającej dwór cesarski w Rawennie. Właśnie w sierpniu tego roku zamordowano Stylichona i rozpoczęto akcję usuwania jego stronników i nominatów z większości urzędów. Wymordowano również przebywające w miastach Italii rodziny barbarzyńców służących w armii rzymskiej. Ponieważ nie było pewne, jaki kurs polityczny wybierze nowy rząd kierowany przez Olimpiusza, zaciekłego wroga Stylichona, Alaryk wolał się zabezpieczyć, proponując pokój i wymianę zakładników. Propozycja ta została jednak odrzucona przez cesarza Honoriusza.

Alaric_entering_Athens
Alaryk wkraczający do Aten. Domena publiczna.

Żądania wysunięte przez Alaryka dowodzą, że w drugiej połowie 408 r. Aecjusz przebywał w Italii. Jest to właściwie jedyny punkt odniesienia przy wszelkich próbach ustalenia chronologii kolejnych pobytów Aecjusza wśród barbarzyńców. Z relacji Frigeridusa wiadomo jedynie, że Aecjusz najpierw przebywał przez trzy lata u Alaryka, później został wysłany do Hunów. Dodatkowej wskazówki dostarczył Merobaudes, który stwierdził, że Aecjusz w wieku około 14 lat przebywał u Alaryka jako gwarant dotrzymania warunków zawartego porozumienia. Opierając się na tym świadectwie, można datować początek pobytu Aecjusza wśród Gotów na 404/405 r. Dokładnie w 405 r. Stylichon zawarł porozumienie z Alarykiem, na mocy którego Goci wkroczyli do Epiru, skąd wspólnie z oddziałami zachodniorzymskimi mieli rozpocząć podbój wschodniego Illyricum. Po trzech latach Aecjusz pow­rócił do Italii, dlatego Alaryk mógł wiosną 408 r. zażądać jego ponownego wydania.

Pobyt Aecjusza wśród Gotów w niezwykle ciekawy sposób przedstawił Merobaudes, żołnierz i poeta, oficjalny panegirysta działający na dworze cesarskim. Wspomniał on m.in., że Aecjusz powstrzymał wojnę, sam nie wiedząc jeszcze czym są wojny (bellumque repressit/ ignarus, quid bella forent). Następnie przedstawił niemalże ojcowskie uczucia, jakie Alaryk żywił do Aecjusza. Wódz Gotów miał być na tyle nieostrożny, że rozpoczął wojskową edukację Aecjusza, zapominając przy tym, że był on Rzymianinem (oblitus quod noster erat). Choć w słowach tych łatwo można dopatrzyć się przesady, to nie ulega raczej wątpliwości, że Aecjusz miał okazję dogłębnie poznać sposób walki przeciwnika, z którym w przyszłości wielokrotnie będzie musiał się zmierzyć.

Wśród zachowanych fragmentów różnych dzieł Merobaudesa nie ma niestety podobnego poetyckiego opisu pobytu Aecjusza wśród Hunów. Poza Frigeridusem, żaden inny autor o tym pobycie nie wspomniał. Nie można go również precyzyjnie datować, choć założenie, że w latach 405–408 Aecjusz przebywał u boku Alaryka rzuca nieco światła na późniejszy pobyt wśród Hunów. Wiadomo, że na początku 409 r. cesarz Honoriusz postanowił zwerbować dziesięciotysięczny oddział jazdy huńskiej, wydał nawet dyspozycje dotyczące sposobów zorganizowania zaopatrzenia potrzebnego do utrzymania tak dużych sił. Wprawdzie w źródłach nie ma wyraźnych informacji, które potwierdzałyby, że tak duży oddział rzeczywiście przybył do Italii i działał wspólnie z wojskami cesarskimi, to wydaje się jednak, że w 409 r. prowadzono jakieś rozmowy z Hunami. Była to najlepsza okazja, aby Aecjusza jako zakładnika wydać Hunom, z którymi właśnie pertraktowano. Cesarz szukał wsparcia u Hunów pod wpływem nowych, agresywnych żądań Alaryka. W kwietniu 409 r. Alaryk spotkał się w Ariminum z Jowiusem. Inicjatorem spotkania była strona rzymska. Alaryk zażądał terenów w Norikum i Dalmacji, złota, zboża potrzebnego do wyżywienia podległego mu ludu i wreszcie dla siebie stopnia naczelnego dowódcy obu rodzajów wojsk. Żądania zostały przedstawione cesarzowi, który jednak kategorycznie odmówił ich spełnienia. Jowius popełnił nieostrożność i list z odpowiedzią cesarską pokazał Alarykowi, który powodowany gniewem zagroził marszem na Rzym. W sytuacji narastającego zagrożenia cesarz zwrócił się do Hunów i być może właśnie wówczas wysłał do nich Aecjusza. Jeśli przedstawiona wyżej rekonstrukcja wydarzeń jest słuszna, to mielibyśmy do ­czynienia ze swoistą prowokacją, zorganizowaną przez dwór cesarski, a obliczoną na przestraszenie Alaryka. Pamięć o traumatycznych wydarzeniach z przeszłości była wciąż żywa wśród Gotów, a obawa przed Hunami widoczna jest w wielu posunięciach gockich wodzów. Wieść o zbliżaniu się Hunów lub o ich współdziałaniu z władzami rzymskimi wielokrotnie skłaniała Gotów do porzucania dotychczasowych siedzib i podejmowania wędrówki w poszukiwaniu terenów położonych jak najdalej od uciążliwego sąsiedztwa Hunów. Nie inaczej było również w omawianym 409 r., kiedy to informacja o wezwaniu Hunów sprawiła, że Alaryk złagodził swoje żądania.

Nie wiadomo, wśród których z kilku występujących w źródłach grup Hunów przebywał Aecjusz, ani jak długo trwał sam pobyt. W dwóch pierwszych dekadach V w. Hunowie stanowili całą mozaikę rozmaitych grup o nierzadko sprzecznych interesach. Rezultatem tego ­pobytu były jeździeckie umiejętności Aecjusza oraz biegłość w posługiwaniu się łukiem, co podkreślił w swej relacji Frigeridus, a z czego Hunowie słynęli. Równie istotne są słowa Frigeridusa świadczące o przyjaźni Aecjusza z Hunami. Piszący najprawdopodobniej w latach 30-tych i oceniający władców i wodzów według stopnia ich zaangażowania w sprawy galijskie, Frigeridus zdawał sobie sprawę z korzyści wynikających z takiego sojuszu. W swej pozytywnej ocenie tego sojuszu był jednak odosobniony. W relacjach niektórych autorów dość łatwo można wyczuć rodzaj zażenowania, gdy przystępują do opisania stosunków wodza z Hunami, niektórzy wolą nawet pominąć milczeniem ten kontrowersyjny w ich odczuciu temat. Zagadnienie posługiwania się przez Aecjusza najemnikami huńskimi i skala tego zjawiska zostaną omówione nieco niżej. W tym miejscu warto jednak zatrzymać się przez chwilę i zastanowić, jakie korzyści mógł przynieść Aecjuszowi pobyt wśród Hunów. W omawianym okresie nie stanowili oni jedności politycznej, a poszczególne grupy pojawiają się w źródłach po to tylko, by za chwilę zupełnie z nich zniknąć; trudno zakładać, że przyszły patrycjusz już w młodości zdołał zyskać sobie sympatię jakiegoś wodza i utrzymać ją przez następne dwadzieścia lat. Przyczyny jego skuteczności w kontaktach z Hunami musiały być innej natury. Podobnie jak
w przypadku Gotów, przebywając wśród Hunów miał okazję poznać ich wojskowe umiejętności i naocznie przekonać się o zaletach ich wojowników. Poznał specyficzne obyczaje, zetknął się z odmienną mentalnością, być może opanował podstawy ich języka, choć tu mogła również wystarczyć znajomość języka gockiego, którym Hunowie również się posługiwali. Wszystkie te umiejętności przydały się Aecjuszowi później, gdy musiał prowadzić negocjacje z wodzami Hunów, niezwykle wyczulonymi na najprzeróżniejsze niuanse gier dyplomatycznych.

Invasion of the Barbarians or The Huns approaching Rome - Color Painting

Po powrocie do Italii, w wieku około 20 lat Aecjusz poślubił nieznaną nam z imienia córkę byłego comesa domesticorum, czyli dowódcy wojsk przybocznych cesarza, Karpiliona. Z tego związku narodził się syn, któremu nadano imię teścia. Odegra on w przyszłości pewną rolę w politycznych działaniach Aecjusza. Karpilion, podobnie jak Gaudencjusz, był wysokim oficerem. Niewykluczone, że obaj współpracowali w przeszłości, choć w żadnym źródle nie można znaleźć informacji, które potwierdzałyby takie założenie. Małżeństwo dzieci obu wodzów mogło służyć zacieśnieniu związków między nimi. W każdym razie wyraźnie widać, że po zakończeniu pobytu wśród Hunów i powrocie do Italii, polityczne koneksje ojca i majątek matki umożliwiły Aecjuszowi zawarcie korzystnego małżeństwa, które wzmacniało jego pozycję na dworze cesarskim. Niewiele pewnego można powiedzieć o kolejnych poczynaniach Aecjusza. Aż do momentu, kiedy pojawił się u boku uzurpatora Jana, w źródłach nie zachowała się żadna informacja o jego aktywności w tym okresie, a trzeba pamiętać, że były to czasy burzliwe, obfitujące w wiele ważnych wydarzeń.

Powyższy tekst pochodzi z książki M.N.Pawlak „Aecjusz i barbarzyńcy”. Książkę można kupić wyłącznie na stronie wydawnictwa Atryda.

Aecjusz i barbarzyńcy

Flawiusz Aecjusz, wódz, który powstrzymał Attylę, nazywany ostatnim Rzymianinem. Przez ponad dwie dekady kierował obroną nękanego przez Gotów, Wandalów, Alanów i Hunów cesarstwa. Książka ukazuje sukcesy i porażki jego polityki. Szuka ponadto odpowiedzi na pytanie, czy była ona konsekwentnie realizowanym planem, czy jedynie odpowiedzią na zmieniające się okoliczności.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.