Termopile 191 p.n.e. Zapomniane zwycięstwo Rzymu

Termopile to przełęcz długości 7 kilometrów wciśnięta między Zatokę Malijską a potężne pasmo górskie Kallidromon. „Termopile stanowią wąskie, długie przejście, osłonięte z jednej strony przez burzliwe, pozbawione portów morze, z drugiej strony przez niedostępne i przepaściste bagna” – pisze Appian (Syr. 17). W starożytności wiódł tu jedyny szlak, którym wielkie armie mogły przedostać się z północnej do środkowej Grecji. Stąd też dzielono Helladę na części położone „przed Pylami” i „za Pylami”. Niektórzy mówili nawet, że prawdziwa Hellada zaczyna się dopiero za Termopilami. Od czasów starożytności region przełęczy uległ znacznym zmianom na skutek działalności osadowej rzek, płynących z południa, w następstwie której narosło od 4 do 7 kilometrów lądu. Rzeki te przed naszą erą wpadały do morza, obecnie są dopływami Sperchejosu, którego koryto przesunęło się daleko na południe. Zatoka Malijska sięgała w czasach Antiocha znacznie dalej w głąb lądu. Mniej więcej 9 kilometrów przed właściwymi Termopilami rzeka Asopos (obecnie Karvunaria) przedziera się przez bardzo wąski (3–4 metry) wąwóz między skałami, mającymi od 200 do 300 metrów wysokości. Dalej na wschód wznoszą się górskie zbocza, początkowo niezbyt strome, potem jednak bardzo urwiste, porośnięte gęstym lasem i niemożliwe do przebycia.

W starożytności morze w trzech miejscach wdzierało się niemal do skalistego podnóża górskiego łańcucha, tworząc tzw. bramy (greckie pylai). Za pierwszą bramą – zachodnią (w pobliżu dzisiejszego miasteczka Anthela) równina długa na 3 kilometry i w najszerszym miejscu mająca może kilometr, prowadzi do bramy środkowej. W pobliżu środkowej bramy tryskają gorące źródła, których siarczane, zielonkawoniebieskie wody mają temperaturę 54,8 stopnia i właściwości lecznicze, cenione i wykorzystywane już przez starożytnych kuracjuszy. Od źródeł tych pochodzi nazwa przełęczy – Thermopylai znaczy Ciepłe Bramy. U bramy środkowej wznoszą się też dwa pagórki, ułatwiające obronę. Trzykilometrowa równina (mająca od 500 metrów do kilometra szerokości) prowadzi stamtąd do ostatniej bramy, wschodniej, zamykającej Termopile, położonej w pobliżu miejscowości Alpenoi. Równiny między bramami Termopil, powstałe z osadów małych rzek i strumieni, rwących z górskich zboczy, półkoliście schodzą do morza.

Za potężnym górskim wałem masywów Oite i Kallidromonu Grecy czuli się bezpieczni. Kiedy jednak wróg zbliżał się do przełęczy Ciepłych Bram lub nawet ją przekroczył, trwoga ogarniała Hellenów. Termopile były wielokrotnie głównym stanowiskiem obronnym, nadzieje Greków jednak zazwyczaj zawodziły, przełęcz bowiem można obejść od zachodu, ścieżkami po górskich grzbietach. Już około 575 roku* wojownicy z Tesalii obeszli umocnienia Fokejczyków, którzy zamknęli murem środkową bramę Termopil. Najsłynniejsza bitwa w przełęczy rozegrała się w 480 roku, kiedy armia kilku państw greckich, dowodzona przez króla Sparty, Leonidasa, usiłowała zatrzymać w Ciepłych Bramach wielkie wojsko Kserksesa, perskiego monarchy. Persowie doznali ciężkich strat, jednak Efialtes, Grek z Malis, zdradził i przeprowadził Persów górskim szlakiem na tyły obrońców. Żołnierze z Fokidy, którzy mieli blokować tę ścieżkę, nie zdołali powstrzymać marszu doborowej perskiej gwardii „nieśmiertelnych”. Leonidas, dowiedziawszy się, że wkrótce znajdzie się w pułapce, odesłał większość swych wojsk, a sam został z 300 Spartiatami, Tebańczykami i hoplitami z Tespiów. Postanowił bronić się do końca, aby ocalić flotę grecką stojącą w wąskiej cieśninie Artemizjon między lądem stałym a Eubeją. Po zaciętej walce Leonidas poległ, Tebańczycy poddali się, Spartiatów i Tespijczyków zaś Persowie wybili niemal do ostatniego.

W 353 roku Ateńczycy zdołali powstrzymać w Termopilach armię Filipa II, ojca Aleksandra, ostatecznie jednak Filip opanował przełęcz i nakazał ją poszerzyć tak, aby wojsko mogło przekroczyć Ciepłe Bramy bez przeszkód. W 279 roku armia grecka, zdominowana przez Etolów, próbowała bronić przed inwazją Celtów środkowej bramy, ale celtyccy wojownicy obeszli pozycje Greków, podobnie jak prawie 200 lat wcześniej Persowie. Helleńscy żołnierze zdołali umknąć na okrętach. W tym czasie w środkowej bramie rozciągało się już bagno, ale strzały i inne pociski miotane z okrętów wciąż donosiły na ląd. W 207 roku Filip V łatwo przebił się przez przełęcz termopilską, łamiąc opór Etolów. W 395 roku n.e. wódz Gotów Alaryk przeprowadził swych wojów przez szerokie już wówczas bramy nie napotkawszy ani jednego obrońcy. W 145 lat później Słowianie, podobnie jak Persowie i celtyccy najeźdźcy, przedostali się na południe, obchodząc przełęcz ścieżką Efialtesa. Cesarz Justynian Wielki rozkazał zaś na nowo obwarować Termopile i obsadzić stałą załogą. Resztki justyniańskich fortyfikacji są wciąż widoczne w bramie wschodniej, przy kilku górskich ścieżkach i koło gorących źródeł.

Antioch III musiał się zdecydować, w którym miejscu Termopil rozmieścić swe linie obronne. Brama zachodnia nie wchodziła w rachubę. Tego wąskiego przejścia prawdopodobnie nigdy nie broniono, ponieważ, aczkolwiek długie (1500 metrów) i otoczone przez pionowe skały, to jednak łatwe było do obejścia. Skały bowiem były niskie (100–200 metrów) i miały wiele płaskich odcinków. Przeciwnik łatwo mógł się na nie wdrapać, okrążyć obrońców i pod Anthelą uderzyć na nich od tyłu. O wiele korzystniejsza sytuacja panowała w bramie środkowej, gdzie zginął śmiercią bohatera Leonidas. Bezpośrednio na południe za bramą wznosiła się bowiem imponująca, 400-metrowa stroma skalna ściana łącząca się z masywem Oite. Bezpośrednie obejście tych pozycji było więc niemożliwe. Niemniej jednak w bramie środkowej wąska przełęcz wciskała się między skały a morze na odcinku kilometra. Trudno w takiej ciasnocie manewrować wojskami czy zmieniać oddziały walczące w pierwszej linii. Skały po zachodniej stronie były zbyt strome, aby obsadzić je wojownikami ze „strzeleckim” uzbrojeniem. W dodatku obrońcy musieliby walczyć mając fale zatoki za plecami, a przed sobą wznoszący się teren. W razie klęski zostaliby natychmiast zepchnięci do morza – na pewną zgubę. Brama środkowa nadawała się najwyżej do prowadzenia działań czysto defensywnych.

Seleukida postanowił jednak uszykować swe wojska w ten sposób, aby gdy wróg już się wykrwawi w nieustannych atakach, mogły natychmiast przejść do kontruderzenia. Dobre warunki do takiego rozwinięcia armii znalazł przy ostatniej bramie – wschodniej. Od zachodu zamykały ją nie strome skały, lecz górskie stoki długości prawie kilometra, ciągnące się na południowy zachód, na których można było ustawić lekkozbrojnych. Ich pociski nadlatujące z góry, szczególnie skutecznie mogły razić flankę przeciwnika, który musiał w ciasnocie przełęczy maszerować w bardzo zwartym szyku. Miotane ze zbocza strzały, kamienie i oszczepy godziły przy tym prawą stronę przeciwnika, nie chronioną tarczami. Brama wschodnia była krótka, co ułatwiało wymienianie wykrwawionych lub zmęczonych oddziałów walczących w pierwszej linii. Historyk wojen perskich, Herodot z Halikarnasu (VII 176), podaje, że przełęcz miała tu zaledwie 50 stóp szerokości, a więc tylko tyle, ile zajmowała sama droga w wąwozie. Wydaje się jednak, że w II wieku p.n.e. na skutek działalności osadowej strumieni brama wschodnia miała już 90 metrów szerokości.

Antioch nakazał zamknąć wąwóz termopilski „podwójnym wałem i rowem, i nawet murem, gdzie tego zachodziła potrzeba, wyzyskując na to wielkie zapasy wszędzie leżących kamieni” (Liv. XXXVI 16). Według Appiana (Syr. 18) król „kazał tu wznieść podwójny mur, a na murze ustawił machiny do wyrzucania pocisków”. Z pewnością rów wykopano i podwójny wał usypano w poprzek doliny, przy czym pierwszy z szańców był niższy. Wały i rów na prawej flance opierały się niemal o morze. Na lewym skrzydle wał przechodził w kamienny mur, zbudowany ze spojonych zaprawą kamieni wielkości 8–10 stóp, wspinający się 1800 metrów po stoku wzgórza ku południowi, kończący się na pionowym, niedostępnym klifie. Kilka wąwozów i jarów przed kamiennym murem osłaniało go od północy. Mur miał zapobiec obejściu pozycji armii Seleukidy przez Rzymian, gdyby ci zdołali wybić lub rozproszyć lekkozbrojnych, stojących na zboczu przed murem. Resztki Antiochowego muru w Termopilach widoczne są do dziś. Prawdopodobnie, jak świadczą prace wykopaliskowe, za murem znajdował się jeszcze jeden wał, usypany z ułamków skalnych bez zaprawy. W dolinie stanął wał ziemny, gdyż nie można było zbudować tam kamiennej zapory – wilgotna osadowa ziemia nie zniosłaby takiego ciężaru. Ogółem pozycje Seleukidy w samej przełęczy miały około 1900 metrów długości.

Wydaje się, że machiny wojenne ustawiono nie na wale ziemnym, lecz na kamiennym murze, gdzie zostały umieszczone w specjalnie dla nich zbudowanych wieżach, utrudniających zdobycie tych antycznych armat. Z muru katapulty i balisty mogły łatwo ostrzeliwać nieprzyjaciela, szturmującego pozycje na ziemnym wale. W starożytnych bitwach na otwartym polu, zazwyczaj manewrowych i staczanych po długich pochodach, nie używano machin wojennych, jako zbyt ciężkich i uciążliwych w transporcie. Służyły one przede wszystkim do oblegania twierdz i miast. Antioch miał jednak dosyć czasu, aby przygotować obronę w Termopilach, ponadto bitwa na przełęczy przyjmowała charakter statyczny. W takich warunkach „artyleria” mogła więc się przydać. W podobnym terenie użył machin wojennych przed siedmiu laty Filip V, usiłując powstrzymać pochód armii rzymskiej w wąwozie rzeki Aoos.

Obejście linii obronnych w Termopilach od strony morza uniemożliwiała flota Wielkiego Króla rozmieszczona koło przylądka Konaion oraz jego garnizony w Chalkis i Demetrias. Dalekie obejście lądem od zachodu było niemożliwe, gdyż konsul musiałby poprowadzić swą wielką armię (z taborami!) przez dzikie, niedostępne i urwiste góry Etolii, bronione przez bitnych i znających teren wojowników. Zresztą najbliższy szlak do Etolii blokował garnizon 2000 etolskich żołnierzy stojący w bardzo trudnej do zdobycia, bo położonej między głębokimi jarami Hypacie. Załoga ta wchodziła w skład hufca, który Etolowie przysłali Seleukidzie na pomoc, liczącego zaledwie 4000 wojowników. Większość sił etolskich została, by bronić ojczyzny przed inwazją Filipa V, stojącego z wojskiem na granicy. Władca Makedonów nie najechał jednak Etolii ani nie przybył konsulowi na pomoc podczas szturmu Termopil. Antygonida tłumaczył się później chorobą. Być może naprawdę nie był zdrów. Przypomnieć wszakże wypada, że Filip Antiocha wprawdzie nie cierpiał, ale i Rzymian nienawidził. Może tylko udał chorobę, pragnąc, aby obaj jego wrogowie wykrwawili się w ciasnocie Termopil?

Druga połowa kontyngentu etolskiego obsadziła Herakleję Trachińską (około 8 kilometrów na zachód od Termopil), blokując tym samym ścieżkę Efialtesa, którą szli Persowie w 480 roku, oraz drogę przez wąwóz rzeki Asopos ku płaskowyżowi Dorydy.

Kiedy Antioch rozbudował swe linie obronne, przeląkł się, aby Rzymianie nie obeszli jego pozycji, podążając szlakami górskimi bezpośrednio na zachód od przełęczy. Z pewnością słyszał o zdrajcy Efialtesie i losie Leonidasa. Wiedział też, że przed 7 laty Filip V poniósł porażkę w wąwozie rzeki Aoos, gdy Rzymianie, przeprowadzeni górską ścieżką przez epirockiego pasterza, okrążyli jego linie obronne. Seleukida zwrócił się tedy do Etolów, „że mają mu w tej wojnie przynajmniej tę wyświadczyć przysługę, że zajmą i obsadzą okoliczne wierzchołki górskie, celem uniemożliwienia Rzymianom jakiegokolwiek przejścia” (Liv. XXXVI 16). Według historyka z Patavium niektórzy etolscy dowódcy mówili, że nie trzeba słuchać Antiocha, lecz należy pozostać w Heraklei, aby ścigać Rzymian, jeśli doznają klęski, lub bronić Etolii, gdyby konsul osiągnął zwycięstwo. Tak więc tylko 2000 etolskich wojowników pospieszyło, by bronić górskich przejść nad Termopilami. W rzeczywistości Heraklei nie można było zostawić bez obrony i Antioch doskonale o tym wiedział. 2000 żołnierzy etolskich przybyło w okolice termopilskiej przełęczy z Hypaty być może nawet z własnej inicjatywy, zorientowawszy się, że armia konsula Acyliusza nie zamierza najechać Etolii, lecz ciągnie ku Termopilom. Był to oddział wystarczająco silny, by spełnić swe zadanie. W VI wieku n.e. także cesarz Justynian Wielki wyznaczył 2-tysięczną załogę, aby broniła przejść przez pasmo Kallidromonu (maksymalna wysokość 1374 metry).

 

Wojownicy z Etolii zajęli trzy kluczowe wierzchołki – Kallidromon, Roduntię i Tychiunt. Prawdopodobnie wznieśli na nich prowizoryczne umocnienia. W ten sposób wojsko królewskie nie mogło zostać niespodziewanie okrążone i zaatakowane od tyłu.

800px-Antiochos_III
Popiersie króla Antiocha III Wielkiego. Domena publiczna.

Pozycja Antiocha w Termopilach była mocna. Morze od wschodu i skalne klify od zachodu wykluczały oskrzydlenie. Rzymianie mogli tylko przebijać się frontalnie w wąskim wąwozie. Konsul Acyliusz rozbił obóz w bramie środkowej, przy gorących źródłach. Zanim poprowadził legiony na wroga, wygłosił mowę do swoich. Powiedział, że Filip V obwarował się w jeszcze trudniejszym terenie, w wąwozie rzeki Aoos, i miał jakże lepsze wojsko – bitnych Makedonów, Traków i Ilirów, a mimo to został przez konsula Tytusa Kwinkcjusza Flamininusa pokonany i przepędzony. Antioch zgromadził zaś lichych żołnierzy, Greków z Syrii i Azji, „najnędzniejszy rodzaj ludzi, urodzony do niewolnictwa”. Seleukida przybył, licząc na Etolów, chełpliwców i niewdzięczników, ale ci go zawiedli. Z pewnością król poniesie teraz klęskę, bo nie ocali go przełęcz, Etolowie ani góry. Gdy Rzymianie zwyciężą, złupią legendarne bogactwa Azji i ujarzmią dalekie królestwa aż po sam wschód słońca! Roma władać będzie światem od Gades w Hiszpanii po Morze Czerwone, a swoje panowanie zamknie oceanem.

Treść mowy konsula przekazał Liwiusz (XXXVI 17). Jej autentyczność budzi jednak wątpliwości. W Liwiuszowej mowie Acyliusz rzekł bowiem, że poznaje wielu żołnierzy, którzy walczyli jeszcze pod rozkazami Flamininusa przeciwko Filipowi V. Tymczasem Acyliusz w drugiej wojnie macedońskiej nie brał udziału, jakże więc mógł poznawać legionistów-weteranów? Nie ulega kwestii, że konsul mowę wygłosił – starożytni wodzowie czynili tak zawsze przed bitwą, by zagrzać swoich do boju. Być może jednak dziejopis z Patavium znaczną część tej oracji skomponował sam.

Przed nocnym spoczynkiem żołnierze rzymscy dokonali jeszcze przeglądu uzbrojenia i przygotowali pociski. Konsul być może nie znał historii ostatniego boju Leonidasa sprzed 289 laty, ale dobrze wiedział, jak przebiegała bitwa z Filipem nad rzeką Aoos. Zdawał sobie sprawę, że musi dokonać obejścia stanowisk armii królewskiej. Jeszcze w nocy wysłał przeto na ścieżki górskie swych trybunów wojskowych, wytrawnych wojowników Marka Porcjusza Katona i Lucjusza Waleriusza Flakkusa. Plutarch w swym Żywocie Katona podaje, że właśnie Marek Porcjusz doradził konsulowi dokonanie tego manewru, ale to wersja samego Katona-samochwały, której nie musimy wierzyć. Katon miał zaatakować pozycje Etolów na Kallidromonie, a Flakkus – na Roduntii i Tychiuncie. Każdy z trybunów powiódł na górskie szlaki po 2000 doborowych wojowników. Przewodnikami byli jeńcy wojenni, być może z Etolii.

Batalia rozegrała się około 24 kwietnia 191 roku. Już o brzasku konsul rozkazał wystawić znak do bitwy – czerwone vexillum (chorągiew) i legioniści runęli do szturmu na Termopile. Także Antioch, nie zwlekając, wystąpił z wojskiem do walki. Seleukida uszykował przed szańcem ziemnym lekkozbrojnych i, jak podaje Appian, peltastów, czyli zapewne piechurów z elitarnej formacji Srebrnych Tarcz, zbrojnych w długie włócznie falangitów. Sami falangici stanęli na wale ziemnym, zapewne tym pierwszym, niższym. Wysokość szańca dobrano tak, że włócznicy Antiocha mieli wyższą pozycję, mogli jednak dosięgnąć szturmujących Rzymian swymi długimi sarissami. Lewe skrzydło osłaniali łucznicy, procarze i oszczepnicy, którzy zajęli stanowisko na południu, na górskim zboczu, i mieli walczyć jeszcze przed kamiennym murem. Z uwagi na ukształtowanie terenu mogło być tych „strzelców” najwyżej kilkuset. Prawe skrzydło, niemal dotykające Zatoki Malijskiej, „gdzie bezdrożne aż do morza tereny zamknięte są mokradłami, błotami i zapadliskami” (Liwiusz) chroniło 6 słoni oraz elitarny oddział 500 kawalerzystów królewskich, którym Antioch dowodził osobiście. Za konnicą stanął hufiec wojsk pieszych tworzących drugą linię. Zapewne była to eskorta słoni z lekkim uzbrojeniem, licząca ogółem około 300 wojowników.

Antioch liczył, że lekkozbrojni i argyraspides, wspierani pociskami machin wojennych i snajperów z górskiego zbocza, przełamią atak nieprzyjaciela i zmuszą go do ucieczki, przechodząc od razu od obrony do ataku i pościgu. Antioch miał wspomóc to kontruderzenie szarżą konnicy i słoni. Gdyby jednak Rzymianie poradzili sobie z lekkozbrojnymi, mieli trafić na rów i wał ziemny, a przede wszystkim na kilka rzędów włóczni falangitów. Przełamanie tego najeżonego setkami ostrzy „walca” atakiem frontalnym nie było możliwe.

Rzymianie nie zwlekając rzucili się do ataku, ustawieni wieloma manipułami w głąb, w zwartym, wąskim froncie, „stosownie do natury i ciasnoty miejsca” (Liv. XXXV 18). Wojownicy Antiocha stojący przed szańcem dzielnie stawili im czoło. Zwłaszcza lekkozbrojni atakowali ze wszystkich stron legionistów, osłaniających się wielkim tarczami, przybranych w solidne zbroje. Z górskiego stoku sypał się na Rzymian deszcz strzał, kamieni i oszczepów. Celnie prażyły w żołnierzy konsula machiny wojenne. Wojacy Acyliusza zachwiali się i podali tyły. Był to jednak odwrót w dobrym ordynku, nie ucieczka. Seleukida nie odważył się w tej sytuacji wydać rozkazu do szarży. Zaraz potem Rzymianie zwarli szeregi, zaatakowali jeszcze raz i zmietli lekkozbrojnych króla samym ciężarem swego uzbrojenia, wzmocnionym przez liczebną przewagę. Wtedy falangici na szańcu rozstąpiwszy się, przepuścili na tyły swych uciekających towarzyszy. Zaraz potem ponownie złączyli szeregi, witając Rzymian płotem nadstawionych włóczni. Legioniści szturmowali śmiało, ale atak utrudniał im rów, a ten, kto się przezeń przedostał, napotykał prawdziwą ścianę grotów. „W ten sposób Macedończycy od czasów Filipa i Aleksandra rzucali postrach na nieprzyjaciół, którzy nie ośmielili się zbliżyć do tego mnóstwa długich wysuniętych przed front włóczni” (App. Syr. 19). Legioniści, którzy zbyt pochopnie podeszli pod szańce, zginęli przebici. Jak zaświadcza Plutarch, kiedy w 168 roku pod Pydną armia rzymska walczyła z falangą Perseusa, ostatniego króla Macedonii, „ani tarcza ani pancerz nie mogły się oprzeć sile pchnięcia sarissy” (Aemil. XX 4).

Wydawało się, że Rzymianie wykrwawią się w beznadziejnych atakach, zwłaszcza że z górskiego zbocza i z muru na szturmujących wciąż sypały się pociski. Podobnie „strzelcy” stojący na drugim, wyższym szańcu, razili Rzymian, miotając oszczepy i strzały ponad głowami falangitów. Nagle jednak z tyłu, za linią obronną armii królewskiej, uderzył w niebo wielki krzyk. Oto na wzgórzach pojawili się żołnierze, biegnący w szalonym pośpiechu. Wojownicy Antiocha na murze i szańcach, a także ci tworzący z pewnością nieliczną załogę obozu uradowali się, myśląc, że to Etolowie, zobaczywszy z daleka toczącą się bitwę, spieszą im z odsieczą. Rzeczywiście to byli Etolowie, lecz nie biegli oni na pomoc ludziom Seleukidy, lecz sami szukali ratunku, najwyraźniej pragnąc schronić się w obozie królewskim. Tuż za etolskimi wojami gnali bowiem w pościgu rzymscy żołnierze, których wiódł Marek Porcjusz Katon. Zbrojni Katona obeszli nocą linie obronne Antiocha, spędzili etolską załogę z Kallidromonu i wyszli na tyły armii Wielkiego Króla!

Katon Starszy
Katon Starszy. Domena publiczna.

Kolega i druh Katona, trybun Waleriusz Flakkus, nie miał tej nocy szczęścia. Poprowadził swoich pod górę bezpośrednio na zachód od wielkiego wąwozu Anthela, który przebiega od nadbrzeżnej przełęczy termopilskiej 5 kilometrów na południe, głęboko wcinając się w górskie łańcuchy. Urwiste ściany wąwozu tworzą zachodnią granicę imponującego masywu Sastani (nazwa współczesna – wysokość 1048 metrów), który jak wyspa góruje nad tym miejscem. Masyw otoczony jest z trzech stron przez strome i niedostępne ściany skalne, opadające ku morzu i ku wąwozom Anthela i Alpenoi. Tylko od południa Sastani łączy się przez siodło górskie na wschód od współczesnej wsi Stara Drakosipilia z głównym pasmem Kallidromonu. W 480 roku Persowie prowadzeni przez Efialtesa przeszli wąwozem Antheli na siodło górskie pod Starą Drakosipilią i stamtąd parowem Alpenoi do wschodniego wylotu przełęczy termopilskiej. Fokejczycy, którzy mieli zablokować ten szlak, stali w górskim siodle, niższym zaledwie o 100 metrów od najwyższych szczytów.

Flakkus nie powtórzył sukcesu perskich wojowników. Jeszcze na zachód od wąwozu Anthela natrafił na etolskie forty Tychiunt i Roduntia. Ich obrońcy nie dali się zaskoczyć i stawili Rzymianom twardy opór. Żołnierze Flakkusa musieli zawrócić. Nie zdołali dotrzeć nawet na wysokość siodła górskiego Stara Drakosipilia.

Kolumna Katona, wyruszywszy z obozu konsula, zawróciła przez zachodnią bramę Termopil i wspinając się na stosunkowo łagodne, obecnie pozbawione roślinności, górskie stoki Starej Damasy, położone bezpośrednio na wschód od wąwozu Asopos, podążała na południe obok źródła zwanego obecnie Chalkomata w okolice, gdzie dziś wznosi się klasztor Pangia. Stamtąd ludzie Katona weszli na ścieżkę Efialtesa. Plutarch obrazowo opisuje liczne trudności, jakie musiał pokonać Katonowy hufiec, przedzierający się w ciemną, bezksiężycową noc, wśród stromych skał, dzikich oliwek, mrocznych widziadeł i groźnych przepaści. W pewnym momencie przewodnik zmylił drogę (poprowadził wiarusów Katona za daleko na południowy wschód i zbyt wysoko, na strome zbocza obecnej Lithicy). Żołnierze stracili ducha, lecz dziarski trybun osobiście ruszył na zwiady, dobrawszy sobie na towarzysza tylko Lucjusza Malliusza, zaprawionego w chodzeniu po górach. Razem znaleźli drogę i wrócili do swoich, zostawiając znaki rozpoznawcze. Wkrótce jednak w ciemnościach pochód znowu pobłądził. Dopiero o świcie ludzie Katona dostrzegli poniżej zbocza górskiego, na którym stali, fort Etolów i etolskie straże. Znajdował się on w siodle górskim Stara Drakosipilia. Niektórzy z etolskich wojów leżeli pogrążeni we śnie, nie spodziewając się najwidoczniej, że wróg dokona aż tak głębokiego obejścia.

Przemyślny trybun wojskowy wysłał garść swoich, aby wzięli języka. Legioniści sprawnie pochwycili jeńca, który powiedział, że obrońców jest tylko 600. Katon „[…] słysząc, że ich tak mało i tak niebacznych, natychmiast pierwszy z dobytym mieczem popędził na nich wśród głosów trąb i okrzyków bojowych, a ci, widząc jak z góry na nich pędzą, uciekli do wielkiego obozu” (Plut. Cato 13). Ta relacja Plutarcha nie zasługuje na zaufanie. W rzeczywistości Etolowie, aczkolwiek zaskoczeni i wyrwani ze snu, stoczyli z Rzymianami zacięty bój. Ludzie Katona mieli jednak nad nimi trzykrotną przewagę, toteż w końcu etolscy wojownicy podali tyły. Marek Porcjusz podążając ich śladem, zstąpił do Termopil.

Sytuacja wziętej w dwa ognie armii królewskiej była trudna, ale nie beznadziejna. Tylne szeregi falangi na szańcach mogły zmienić front o 180 stopni i nadstawić swe śmiercionośne włócznie na przyjęcie żołnierzy Katona. Król mógł uderzyć na intruzów ze słoniami i kawalerią, która właściwie nie odegrała żadnej roli w bitwie. Lekkozbrojni i gwardziści ze Srebrnych Tarcz, uprzednio walczący przed wałem, potrafiliby zresztą sami stawić czoło legionistom Porcjusza, których przecież nie było wielu. Ale żołnierze królewscy myśleli, że zastęp rzymski, który zaatakował ich tak niespodzianie, jest znacznie liczniejszy. Ponadto wytrawny wojownik Katon poprowadził swoich do szturmu nie na obrońców umocnień na przełęczy, lecz na obóz Antiocha, w którym przecież znajdował się tabor, aposkeue, a w nim bogate łupy, które wojacy Seleukidy nagromadzili w Helladzie. Żołnierze królewscy rzucili się przeto bezładnie na ratunek obozowi, porzucając swe linie obronne. Wtedy legioniści konsula Acyliusza, szturmujący od frontu, z łatwością sforsowali szańce, mur i wsiedli wrogom na karki. Zresztą także ludzie Katona wpadli do obozu tuż za żołnierzami króla. Armia Antiocha w mgnieniu oka poszła w rozsypkę. Zatrwożeni wojacy Seleukidy rzucali broń, pierzchając w popłochu z obozu. Zadziwiające, ale władca Azji, wódz przecież śmiały i doświadczony, nie próbował opanować sytuacji. Prawdopodobnie, jak zaświadcza Plutarch (Cato 14), Antioch „został uderzony kamieniem w usta i wśród bólu, z wybitymi zębami, zawrócił konia do ucieczki”.

I wtedy doszło do niezwykle rzadkiego w dziejach wojskowości wydarzenia. W tym samym czasie, gdy Rzymianie wdzierali się do obozu Antiocha, Etolowie wzięli obóz rzymski! Etolscy żołnierze na wieść, że toczy się bitwa, wyszli z Heraklei i podążyli ku Termopilom. Nie rzucili się jednak na główne siły konsula, lecz podjęli szturm na obóz Rzymian przy ciepłych źródłach w środkowej bramie przełęczy. I zdobyli obóz, chroniony przecież, zgodnie z rzymskim obyczajem, przez potężne ostrokoły i szańce, wybijając lub przepędzając załogę. Takie sukcesy wrogowie Rzymian osiągali na wojnie niezmiernie rzadko!

Etolscy górale z pewnością liczyli na łupy. Mogli się też spodziewać, że legioniści na wieść o zdobyciu obozu pospieszą na pomoc, zaprzestając szturmów na Termopile. I tu jakże jaskrawo widać różnicę między żołnierzami rzymskimi a wojownikami armii hellenistycznej. Ci pierwsi, trzymani w żelaznej dyscyplinie, wiedzieli, że za opuszczenie stanowiska bojowego, utratę sztandaru czy broni, ucieczkę bądź nieposłuszeństwo, grozi im okrutna chłosta lub śmierć. Dlatego też nawet, jeśli usłyszeli o napadzie Etolów na swych tyłach, nie zaprzestali ataku na linię wojsk królewskich i wywalczyli zwycięstwo. Dyscyplina w armiach hellenistycznych była natomiast o wiele łagodniejsza. W źródłach, zresztą bardzo skąpych, nie słychać nic o karach cielesnych, tak powszechnych w wojsku rzymskim. Żołnierze Antiocha czy Filipa V nigdy nie daliby się zmusić do takich trudów i wyrzeczeń, jakie bez szemrania znosili legioniści. Przerywali bitwę, gdy doszli do wniosku, że nie ma szans na wygraną. Zawsze też dbali o własny profit. Pod Termopilami jednak takie zachowanie wojaków Seleukidy większości spośród nich przyniosło zgubę. Gdy żołnierze porzucili linie obronne, by bronić bogactw obozu, klęska stała się nieuchronna.

Pościg za uchodzącym w panice wojskiem królewskim utrudniały szańce obozowe, wąskość doliny i słonie, idące na końcu kolumny. „Bo piechur z trudem mógł je wymijać, a jeździec nijakim sposobem (Liv. XXXVI 19). Ostry zapach gruboskórców płoszył rumaki, powodując w rzymskich szeregach więcej zamieszania niż wcześniej sama bitwa. Niektórzy legioniści z opóźnieniem podjęli pogoń, zajęci łupieniem Antiochowego obozu. W końcu jednak Rzymianie ubili nieszczęsne słonie, których nie potrafili schwytać, i sprawili bezlitosną rzeź wśród uciekających, kładąc trupem ludzi i zwierzęta. Na przełęczy rozgrywały się sceny mrożące krew w żyłach. „Żołnierze królewscy pchali się i popychali masowo w przejście ciasne i w strachu przed ciosami i żelastwem przeciwnika sami się zabijali” (Plut. Cato 14). Rzymianie ścigali i siekli nieprzyjaciół aż do Skarphei, miasta położonego w Lokrydzie nad Zatoką Malijską, 10 kilometrów na wschód od Termopil.

Wróciwszy z pościgu, żołnierze Acyliusza bez trudu przepędzili Etolów ze swego obozu i jeszcze raz, tym razem gruntownie, rozgrabili obóz Wielkiego Króla. Najbliższej nocy konsul pchnął kawalerię w pościg już o trzeciej straży nocnej (Rzymianie dzielili noc na cztery straże, czyli wigilie), sam zaś z piechotą wyruszył o świcie. Antioch zdołał uciec daleko, pędząc z konnicą galopem. Zatrzymawszy się w Elatei w Fokidzie zebrał na wpół uzbrojonych niedobitków i uszedł z nimi do Chalkis. Tu stała flota królewska, tu Seleukida był bezpieczny. Do eubejskiej fortecy nie dotarło jednak wielu żołnierzy Antiocha, śmiertelnie znużonych i błąkających się w rozsypce, gdyż drogi nie znali, a przewodników nie mieli. Tych dopadli i wytracili lub schwytali rzymscy jeźdźcy. Jak podają Liwiusz i Appian, klęska pod Termopilami była druzgocąca. 10 000 królewskich piechurów poległo lub poszło w niewolę. Seleukida uszedł do Chalkis jedynie z pięcioma setkami przybocznej konnicy. Bar-Kochva uważa, że straty te z pewnością są zawyżone – historycy starożytni z upodobaniem pomnażali liczbę uśmierconych wrogów. Liwiusz sam zresztą podaje później, że niektórzy żołnierze królewscy zdołali dotrzeć aż do Demetrias. Wydaje się jednak, że rzeczywiście z piechoty Antiocha ocalało niewielu. W bitwie śmiertelnie ranny został Aleksander z Akarnanii, jeden z najbliższych doradców króla. Ze źródeł znika również dowódca Antiocha, Macedończyk Menippos. Czyżby on także położył głowę w wąwozie Termopil?

Według Liwiusza (XXXVI 19) w bitwie na przełęczy zginęło 150 Rzymian, a najwyżej 50 padło broniąc obozu przed Etolami. Także Appian mówi o 200 zabitych Rzymianach. Brzmi to prawdopodobnie, straty armii konsularnej z pewnością nie były dotkliwe. W starożytnych bitwach najwięcej trupów padało zazwyczaj wśród uciekających, którzy nie bronili się już, lecz zwróceni byli do ścigających plecami.

Antioch, zdecydowawszy się na bitwę w Termopilach, starannie przygotował obronę i nie popełnił poważniejszych błędów poza jednym, ale decydującym. Dlaczego nie poprowadził swych żołnierzy do szarży na oddział Katona? Rzymianie zwyciężyli dzięki przewadze liczebnej, bardziej zdyscyplinowanej armii, determinacji konsula, uporczywości Porcjusza Katona i wojennemu szczęściu. Bar-Kochva uważa bitwę w Termopilach za jedną z najbardziej decydujących w dziejach Seleukidów. Rzeczywiście batalia ta stanowi kamień milowy w historii ich państwa. Od tej pory imperium potomków Seleuka Nikatora powoli, ale nieuchronnie chyliło się ku upadkowi, przyszłość należeć miała do zwycięskich Synów Wilczycy.

Jeśli wierzyć historykowi Phlegonowi z Tralles (II wiek n.e.), pod Termopilami doszło do niezwykłego wydarzenia, przytaczanego jako dowód przez tych, którzy badają tzw. zjawiska z pogranicza śmierci i szukają naukowych faktów, aby wykazać, że po zgonie istnieje życie. Oto hipparch (dowódca oddziału jazdy) z armii Antiocha Boupalos, dzielnie walcząc, został dwunastokrotnie ranny i pogrzebany pod stosem zabitych. Cudownie jednak powstał i głosił proroctwo, że oto ukazał mu się Zeus. Największy z bogów olimpijskich powiedział Boupalosowi, że gniewa się na Rzymian i wyśle do Italii odważny lud, by ten zakończył panowanie Synów Wilczycy. Nie wiadomo, czy takie „zmartwychwstanie” hipparcha rzeczywiście nastąpiło. Phlegon z Tralles znany jest z zamiłowania do niesamowitych i mało wiarygodnych historii. Być może jednak opowieść Boupalosa jest echem planu Hannibala dokonania inwazji na Italię.

Po bitwie armia Acyliusza przemaszerowała przez Fokidę i Beocję. Pod bramami tamtejszych miast stali ich naczelnicy, błagając o łaskę za przejście na stronę Antiocha. I konsul okazał niezwykłe dla rzymskiego wodza miłosierdzie, zabronił swoim łupić, tylko pod Koroneją zezwolił na rozgrabienie okolicy, rozsierdził się bowiem ujrzawszy w starożytnej świątyni Ateny Itońskiej posąg Wielkiego Króla. Kiedy jednak uświadomił sobie, że posąg wystawiono w wyniku uchwały wszystkich Beotów, odwołał swych żołnierzy, uznawszy, że nie godzi się mścić tylko na Koronei. Acyliusz wyłajał wszakże gniewnie Beotów jako niewdzięczników, którzy zapomnieli o wyrządzonych im przez Rzymian dobrodziejstwach.

Pod Thronion blisko południowego wybrzeża Zatoki Malijskiej krążyło 10 okrętów z floty królewskiej dowodzonych przez Izydora. Osłaniały one flankę swego wojska stojącego pod Termopilami. Do tej eskadry dotarł ciężko ranny Aleksander z Akarnanii, przynosząc hiobową wieść o klęsce. Izydor pożeglował do przylądka Kenajon w północnej Eubei. Tu Aleksander zmarł i został pogrzebany. Izydor popłynął zaś do Demetrias, licząc, że tam właśnie Antioch poszuka schronienia. Tymczasem do Eubei zaczęły zbliżać się okręty z Azji, wiozące zaopatrzenie i zapewne także żołnierzy. Przypuszczalnie Poliksenidas spóźnił się z przeprawą zaledwie o kilka dni! Propretor Aulus Atyliusz jednak czuwał. Wypłynął z rzymską flotą z Pireusu i koło wyspy Andros zaatakował konwój statków płynących z Azji. Jedne wódz rzymski zatopił, inne zdobył, tylko te nawy, które żeglowały na końcu, zdołały zawrócić do Efezu. Być może Atyliusz osiągnął to zwycięstwo przy pomocy kilku korabi króla Pergamonu, Eumenesa, które stacjonowały na Eginie.

Konsul Acyliusz pomaszerował zaś z armią na Chalkis. Zamknięty w mieście ze szczupłym oddziałem żołnierzy Wielki Król nie miał żadnych szans na obronę. Zabrał więc na okręty wojsko, które mu jeszcze zostało, skarbiec i młodą małżonkę Eubeję. Sam też wstąpił na pokład i dał rozkaz odpłynięcia. Minąwszy wyspę Tenos bezpiecznie dotarł do Efezu. Tak zakończyła się zbrojna wyprawa Antiocha do Hellady. „Cała grecka awantura trwała niewiele dłużej niż 6 miesięcy i skończyła się farsą” – pisze brytyjski historyk Robert Malcolm Errington, może nieco tylko niesprawiedliwie. Z tym wojskiem, które miał, Seleukida osiągnął w Grecji niemal wszystko, co leżało w granicach możliwości. Brzemienny w skutki błąd popełnił wcześniej, gdy postanowił z niewielką armią i tylko w Helladzie wojować z Rzymem.

*Wszystkie daty podane w tekście dotyczą czasów przed naszą erą.

******************************************************************

Powyższy tekst pochodzi z książki K. Kęciek „Wojna syryjska” i został opublikowany we współpracy z Wydawnictwem Attyka.

Książkę można nabyć w korzystnej cenie na stronie aros.pl

wojnasyryjska

1 Comment

  1. „…przez burzliwe, pozbawione portów morze…” – zaraz, chwileczkę, coś tu zupełnie nie pasuje ? Gdyż morze obok Termopil jest akurat tak „burzliwe” jak Zalew Zegrzyński. Lub co najwyżej Zalew Wiślany, wejściu do Elbląga. Czyli owo antyczne „źródło danych historycznych” z całą pewnością miało buuujną wyobraźnię.

    Lub błędy tłumaczy – też częsta sprawa. Jak choćby z absurdalnym tłumaczeniem „demokratia” jako „władza ludu”. Władza „ludu” w jego dzisiejszym znaczeniu, to byłaby ochlokracja. Klasycy przestrzegali przed nią. Gdy demokracja była to władza gmin – osób z nieruchomością, odbywających służbę wojskową stosownym do zamożności wkładem własnym, kształcących dzieci w publicznym systemie kształcenia, płacących podatki. Gdy motłoch nie miał nic do gadania.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.