Demostenes pod Cheroneją

Demostenes, syn Demostenesa był wybitnym mówcą, beznadziejnym politykiem i niefortunnym wojownikiem. Mówca prawie całą polityczną karierę poświęcił na zwalczanie rosnącej w siłę Macedonii, rządzonej przez króla Filipa II. Macedonia nigdy wcześniej nie ogrywała większej roli w rozgrywkach między greckimi państwami, zmieniło się to wraz z początkiem panowania Filipa, który będąc przebiegłym dyplomatą i wybitnym wodzem, krok po kroku rugował ateńskie wpływy  w regionie i zbudował lokalne mocarstwo.

Demostenes wielokrotnie dawał wyraz swej niechęci zarówno do króla jaki i Macedończyków. Publicznie mawiał, że Macedończycy nie nadają się nawet na niewolników. Zawzięcie zwalczał politykę Argeady w serii mów, które nazwano później Filipkami.

Demostenes nie tolerował nawet, gdy ktoś chwalił Filipa II w rozmowach prywatnych. Pewnego razu, gdy Ajschynes i Filokrates zachwycali się przymiotami króla Macedonii, Filipa II, chwaląc go, że jest najzręczniejszym mówcą, najpiękniejszym mężczyzną i najpojemniejszym kompanem przy kielichu, Demostenes zakpił z tych zachwytów, mówiąc, że „pierwsza pochwała godna jest sofisty, druga odpowiednia jest dla kobiety, a trzecia dotyczy gąbki, żadna z nich jednak nie jest właściwa dla króla”.

W pojedynku na słowa Filip II zapewne nie sprostałby Ateńczykowi, na nieszczęście dla Demostenesa rozstrzygnięcie miało zapaść na polu bitwy, nie na mównicy.

W 339 roku p.n.e wybuchła wojna między Macedonią a koalicją greckich państw, z których największą siłę prezentowały Teby i Ateny.

Rok później pod Cheroneją stanęły naprzeciw siebie wrogie armie, by stoczyć decydującą bitwę. W szeregach ateńskiego kontyngentu znalazł się również Demostenes, który postanowił dać dobry przykład walcząc jako zwykły hoplita. Ateńczyk przyozdobił swą tarczę napisem wykonanym złoconymi literami – „Na szczęście, na zwycięstwo”. Zaciągniecie się Demostenesa do wojska było zaskakującym posunięciem, biorąc pod uwagę, że od dziecka był chorowity i słabowity, w dodatku miał już około 46 lat.

Ateńczyk mógł być dobrej myśli co do losów bitwy, Grecy zajmowali dogodną pozycję i mieli w swych szeregach znakomity Święty Zastęp, dowodzony przez Teagenesa, brata dzielnej Timoklei.

Demostenes wraz z innymi Ateńczykami stał na lewym skrzydle. Tam też rozpoczęła się bitwa od natarcia doborowych oddziałów macedońskich na ateńskich hoplitów. Demostenesowi mogło się w tamtym momencie wydawać, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie włóczni.

Macedończycy zaczęli się cofać, za nimi ruszyli rozochoceni zaskakująco łatwym sukcesem Ateńczycy. Jeden z ateńskich dowódców, Stratokles, krzyczał: „Będziemy ich ścigać aż do Macedonii!”. Biedny Stratokles nie wiedział jeszcze, że pościg skończy się o wiele wcześniej.

Ateńczycy nie zdawali sobie bowiem sprawy, że właśnie połknęli haczyk – Filip II celowo nakazał cofnąć swoje prawe skrzydło, żeby wywabić przeciwnika z korzystnej pozycji. Król obserwując przebieg starcia miał powiedzieć – „Ateńczycy nie umieją zwyciężać”. W pewnym momencie na rozkaz króla agema dokonała kontrataku i rozbiła zdezorganizowaną pościgiem linię ateńskich hoplitów.

Bitwa została rozstrzygnięta, Grecy przegrali z kretesem. Ateńczycy uciekali w popłochu, w kierunku przełęczy Kerata.

Według Plutarcha, Demostenes nie spisał się zbytnio w walce – „Kiedy jednak przyszło do bitwy, nie okazał żadnego bohaterstwa, nie popisał się żadnym czynem, który by odpowiadał jego pięknym słowom. Opuścił swe stanowisko na polu bitwy uciekł haniebnie, porzuciwszy broń”.

Nie powinniśmy być aż tak surowi dla Demostenesa, nie on jeden uciekał tego dnia. Niestety dla sławnego mówcy, to nie był koniec upokorzeń.

Demostenes biegł ile miał sił w nogach, mimo to, w pewnej chwili poczuł szarpnięcie za płaszcz. Przerażony nawet nie odwrócił się, tylko od razu krzyknął: „Nie zabijaj, bierz żywcem!”. Niepotrzebnie – wbrew temu, co sobie wyobrażał, nie został schwytany przez wroga, jedynie jego płaszcz zaczepił się o jakiś krzak.

Tego dnia Demostenes uszedł z życiem, dopiero kilkanaście lat później ścigany przez Archiasza z Turioj, popełnił samobójstwo. Na równinie pod Cheroneją za to bardzo ucierpiały jego duma i autorytet.

 


 

„A jeśli dobra sztuka, oklaski dajcie

 

 i razem wszyscy radość nam swą okażcie”

W starożytności aktorzy tymi słowami kończyli występy na scenie. Czasy się zmieniły, a wraz z nimi środki wyrażania opinii, więc jeśli powyższy artykuł przypadł Wam do gustu nie musicie dawać oklasków; swą sympatię możecie okazać w inny sposób – obserwując Antyczny.blog na Twiterze i Facebooku lub zapisując się do poniższego newslettera.  

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Bibliografia

Źródła

Plutarch, Demostenes, w: Cztery Żywoty, przeł. M. Brożek, 1954.

 

Opracowania

A.Krawczuk, „Groby Cheronei”, Poznań 1988.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s