Wielbłądy w armiach starożytnych

Wielbłądy jako zwierzęta bardzo mobilne, wytrzymałe na upał i mogące obyć się przez dłuższy czas bez paszy i wody były chętnie wykorzystywane w czasie działań wojennych na terenach pustynnych i półpustynnych. Flawiusz Wegecjusz zachwycał się, że wielbłądy „zawsze nieomylnie odnajdują swą drogę wśród lotnych piasków i zamieci”.

Zwierzęta te miały również inną bardzo istotną zaletę – ich zapach, wygląd i dźwięki, które wydają budziły przerażenie wśród koni, które nie miały wcześniej z nimi styczności. W źródłach znajdziemy przynajmniej dwa przykłady, kiedy wielbłądy spłoszyły nieprzyjacielską kawalerię, walnie przyczyniając się do zwycięstwa strony, która je wykorzystywała.

 

DP121464
Wielbłąd niosący amfory. Figurka znaleziona w Egipcie. II – III wiek n.e.

 

Pierwszą wzmiankę o bojowym użyciu wielbłądów spotykamy już w 853 roku p.n.e, kiedy to arabski król Gindibu wystawił w bitwie o Qarqar tysiąc jeźdźców na wielbłądach.

Diodor opisując wyprawę legendarnej królowej Semiramidy przeciw Indom, wspomina o wielbłądach w armii asyryjskiej. Według Greka były wykorzystywane zarówno jako zwierzęta juczne, jak również jako jazda.

O ile Semiramida była postacią legendarną, to kolejny wielki zdobywca, perski szach, Cyrus Starszy był władcą jak najbardziej historycznym. W czasie wojny Cyrusa z królem Lidii, Krezusem, wielbłądy odegrały niebagatelną rolę.

Początkowo dromadery służyły Achemenidzie jako zwierzęta juczne, jednak w czasie bitwy na równinie pod Sardes perski szach idąc za radą jednego ze swych wodzów, Harpagosa, wystawił wielbłądy w pierwszej linii swej armii.

Konie lidyjskiej kawalerii wyczuwszy dromadery uciekły w popłochu, wobec czego Lidyjczycy musieli walczyć jako piechota. Tym zręcznym posunięciem Cyrus zneutralizował groźną jazdę Krezusa i ostatecznie odniósł zwycięstwo.

W armiach perskich zwierzęta te były używane także w późniejszych czasach. Kserkses wyruszając na podbój Grecji w 480 roku p.n.e, zabrał wielbłądy, których rola była dwojaka – Herodot podaje, że dromadery niosły zapasy żywności dla Nieśmiertelnych, elitarnej gwardii Króla Królów, natomiast kontyngent arabski wykorzystywał je jako wierzchowce.

Wielbłądy były wykorzystywane również przez Partów. W 53 roku p.n.e Surena pokonał rzymską armię Marka Licyniusza Krassusa pod Carrhae. Dużą rolę w osiągnięciu końcowego sukcesu Partów odegrał tysiąc wielbłądów przewożących na swych grzbietach zapas strzał dla konnych łuczników

Dzięki tym dostawom Partowie mogli przez cały dzień zasypywać legionistów Krassusa gradem pocisków. Chociaż wielbłądy nie wzięły bezpośredniego udziału w walkach, to ich rola w bitwie była nie do przecenienia.

Kolejny raz wielbłądy dały się we znaki legionistom w 217 rok naszej ery, kiedy w okolicach miasta Nisibis doszło do bitwy między Rzymianami, a Partami. Tym razem partyjska jazda na wielbłądach wzięła bezpośredni udział w walkach.

 

BeastsOfWar
Atak dromedarii na rzymską piechotę. Ilustracja promująca „Beasts Of War”, dodatek do Rome Total War 2. Autor Mariusz Kozik.

 

Partyjscy wielbłądnicy sprawili Rzymianom na tyle duży problem, że ci musieli wykorzystać stalowe kolczatki, żeby powstrzymać partyjskich dromedarii.

Herodian tak opisywał przebieg starcia rzymskiej piechoty z jazdą na wielbłądach: „Barbarzyńcy co prawda zadawali im ciężkie straty dzięki wielkiej liczbie łuczników i jeździe pancernej, która z koni i wielbłądów raniła ich z góry włóczniami. W walce wręcz jednak Rzymianie z łatwością brali górę, ale że liczna konnica nieprzyjacielska i mnóstwo wielbłądów zbyt wielkie czyniły im szkody, udali, że się cofają, i rzucali na pole trójzęby i inne wymyślne haki żelazne o bardzo ostrych kolcach. Ponieważ ukryły się one w piasku i nie zostały dostrzeżone przez jeźdźców na koniach czy wielbłądach, okazały się dla nich zgubne; bo kiedy konie, zwłaszcza wielbłądy, które mają miękkie kopyta, stąpały na nie, przyklękły, poczynały kuleć i zrzucały jeźdźców, których dźwigały”.

Rzymianie wykorzystali słaby punkt wielbłądów – delikatne kopyta, żeby powstrzymać kolejne szarże tej formacji na swoje szeregi. Użycie żelaznych haków przyniosło pozytywny efekt – jak dowiadujemy się z dalszego ciągu relacji Herodiana – „Padła przy tym tak wielka liczba ludzi i zwierząt, że cała równina nimi została zasłana, a nawet spiętrzyły się wysoko ogromne stosy zwłok, zwłaszcza wielbłądów, które padały jedne na drugie. Stąd i walczący mieli przeszkody przy nacieraniu. Nawet już nie widzieli się wzajemnie skutkiem tego, że w środku wzniósł się niejako wielki trudno dostępny wał ze spiętrzonych ciał, który przeszkadzał im w atakowaniu. Toteż i jedni, i drudzy wycofali się znów do swoich obozów”.

 

2002_201_115_O1
Wielbłądy znano także w Chinach.

 

Partowie nie byli jedynym przeciwnikiem mającym w swojej armii dromadery. Rzymianie po raz pierwszy spotkali się z jazdą wykorzystującą wielbłądy dużo wcześniej.

W 190 roku p.n.e pod Magnezją w szeregach armii króla Syrii, Antiocha Wielkiego, z którym starła się armia Lucjusza Korneliusza Scypiona, znajdował się arabski kontyngent.

Wygląd tych jeźdźców zawdzięczamy Appianowi: „Arabowie, którzy siedzą na bardzo wysokich wielbłądach i z łatwością strzelają z góry z łuków, a kiedy zbliżą się do nieprzyjaciela, posługują się długimi, wąskimi mieczami”.

Opis ekwipunku Arabów potwierdza inny antyczny autor, Liwiusz, który tak opisuje wielbłądników: „Przed tą konnicą stały czworozaprzężne wozy uzbrojone w kosy i wielbłądy, zwane dromaderami. Na tych siedzieli łucznicy arabscy, posiadający cienką broń sieczną, długą na cztery łokcie, aby z takiej wysokości mogli dosięgnąć przeciwnika”.

Niestety arabscy wojownicy nie mieli okazji wykazać się w boju. Na arabską jazdę wpadły bowiem wspomniane przez Liwiusza rydwany, których wcześniejszy atak został odparty przez lekkozbrojnych przeciwnika. Spanikowane rydwany „kosiły” wielbłądy, wprowadzając popłoch w szeregach Arabów.

LC-08_170_67a
Denar Emiliusza Skaurusa przedstawiający wielbłąda.

Wielbłądy po raz kolejny stanęły na drodze Rzymian w trakcie wojen mitrydatejskich. W czasie bitwy nad rzeką Ryndakos, w której Lucjusz Licyniusz Lukullus rozbił część armii króla Pontu, Mitrydatesa VI Eupatora znajdowały się wielbłądy.

Niestety z dzieła Plutarcha, który o tym wspomina, nie sposób wywnioskować czy wielbłądy były wykorzystywane jako zwierzęta juczne, czy jako wierzchowce bojowe.

Najliczniej oddziały jazdy na wielbłądach wykorzystywali Arabowie. Ciekawym przykładem użycia dromaderów w działaniach wojennych jest epizod z wojny między Nabatejczykami, a Żydami.

Gdy król Judei, Aleksander Janneusz zaatakował króla Nabatejczyków, Obedasa, Arabowie wciągnęli armię Aleksandra w zasadzkę w okolicy Gaulany, na północ od rzeki Jarmuk. Wojsk Aleksandra Janneusza zostały zepchnięte do głębokiego wąwozu i stratowane kopytami ogromnej liczby wielbłądów.

 

me31_67_2
Nabatejski jeździec. Ok. I wiek p.n.e – I wiek n.e.

 

Z pomocy nabatejskich wielbłądów musiał korzystać również prefekt Egiptu, Eliusz Gallus, który najechał na plemiona żyjące na południu Półwyspu Arabskiego. Aby zapewnić niezbędne zaopatrzenie dla legionów poruszających się w pustynnym terenie konieczna okazała się pomoc sprzymierzonego z Rzymem króla Nabatei, Obodasa III, który przysłał Gallusowi liczne wielbłądy jako zwierzęta transportowe.

Stałe oddziały jazdy na wielbłądach pojawiły się w armii rzymskiej stosunkowo późno, bo dopiero za panowania cesarza Trajana. Z okresu panowania tego władcy pochodzi wzmianka o istnieniu oddziału dromedarii – Ala I Ulpia dromedariorum Palmyrenorum. Jednostka ta stacjonowała najpierw w Syrii, zaś w drugiej połowie II wieku nasze ery została prawdopodobnie przerzucona do prowincji Arabia. Zdaniem profesora Edwarda Dąbrowy żołnierze służący w tej jednostce byli rekrutowani w większości wśród palmyreńskich meharystów.

Ala I Ulpia dromedariorum Palmyrenorum być może brała udział w wojnie, którą Trajan toczył z Partami.

Oddziały na wielbłądach byli używane nie tylko jako jednostki frontowe, często pełniły rolę zwiadowców, kurierów czy eskortowały karawany na pustynnych szlakach.


 

„A jeśli dobra sztuka, oklaski dajcie

 

   i razem wszyscy radość nam swą okażcie”

  W starożytności aktorzy tymi słowami kończyli występy na scenie. Czasy się zmieniły, a wraz z nimi środki wyrażania opinii, więc jeśli powyższy artykuł przypadł Wam do gustu nie musicie dawać oklasków; swą sympatię możecie okazać w inny sposób – obserwując Antyczny.blog na Twiterze i Facebooku lub zapisując się do poniższego newslettera.

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

Bibliografia

 

Opracowania

E. Dąbrowa, „Niektóre oddziały specjalne w armii rzymskiej (I-III w. n.e), w: „Pod znakami Aresa i Marsa”, Kraków 1993.

 

Źródła

Appian z Aleksandrii, Historia rzymska, przeł. L. Piotrowicz, Wrocław 2004.

Diodor Sycylijski, „Biblioteka historyczna”.

Herodot, „Dzieje”.

Herodian, Historia Cesarstwa Rzymskiego, przeł. L. Piotrowicz.

Józef Flawiusz, „Wojna żydowska”.

Liwiusz, „Ab urbe condita”.

Plutarch z Cheronei, Żywoty znakomitych mężów, tłum. M. Brożek, Wrocław 1977

5 Comments

  1. Ładnie przestudiowana moja praca licencjacka o formacjach specjalnych armii rzymskiej w I-II w. n.e. i mój artykuł o dromedarii na histmagu. Niektóre zdania z nich pochodzące zostały dosłownie przepisane. Nie mam nic przeciwko. Nalegam tylko, abyś wspomniał że ja tak uważam i powołał się na mnie. Ponadto proszę o wskaznie mnie w bibliografii. Należy mi się to chociazby z szacunku, bo E. Dąbrowa napisał kilkustonicowy artykuł. O dromedarii jest tam na pół strony. W mojej pracy jest cały obszerny blisko 20 stronicowy rozdział. Tak byłoby miło z Twojej strony i uczciwie. 🙂 Dromedarii o jakich piszesz powołując się na opis Herodiana to ich szczególna odmiana „katafrakci na wielbłądach” znana tylko w armii partyjskiej. Poza tym pełna nazwa rzymskiej jednostki dromedarii z czasów Trajana brzmiała: ala I Ulpia dromedariorum Palmyrenorum miliaria. Osobiście uważam, że wzięła udział w wojnie partyjskiej Trajana. Inaczej po co by ją tworzył? 😉 Myślę, że z racji jej frontalnego charakteru była oddziałem ciężkiej jazdy lecz z pewnoscią nie katafraktów na wielbłądach (brak takiego przydomku w nazwie oddziału). Co do skuteczności to nie przesadzałbym z nią. Z opisu Herodiana wynika, że piechota rzymska poradziła sobie z nimi. Na dzień dzisiejszy skłaniam się ku hipotezie, iż pozorowała ucieczkę aby wciągnąć partyjskich katafraktów na koniach i wielbłądach w pole „trójzębów i żelaznych haków”. 😉

    Polubienie

    1. Damianie, przyznam, że Twój komentarz wprowadził mnie w zakłopotanie. Pisząc swój tekst nie znałem Twojego artykułu na histmagu, ani tym bardziej pracy licencjackiej.

      Przestudiowałem sobie tekst na histmagu i muszę powiedzieć, że jest bardzo dobry i w o wiele szerszym zakresie omawia zagadnienie dromedarii w armii rzymskiej. Jednak mój tekst nie jest tylko o tej jednostce. W założeniu ma zarysować temat przekrojowo.

      Natomiast co do tego – „Niektóre zdania z nich pochodzące zostały dosłownie przepisane” – to stanowczo protestuję!

      Zarzucasz mi popełnienie plagiatu, co prawda w bardzo miły i uprzejmy sposób, ale jednak…. Naprawdę nie wiem jak doszedłeś do tego wniosku. Po pierwsze jak już wspomniałem, nie znałem przed publikacją tego tekstu Twojego artykułu, a pracy licencjackiej nadal nie znam. Po drugie nie widzę żeby nasze teksty pokrywały się, a co dopiero, żeby niektóre zdania zostały dosłownie przepisane, jak to ująłeś. Uważam, że nieco się zagalopowałeś.

      Polubienie

  2. Dzień dobry.

    Nie chciałbym się jakoś wtrącać w Waszą rozmowę, ale że poczytuję sobie regularnie (a przynajmniej się staram 😉 teksty na blogu miałbym pytanie.
    Zarzut plagiatu, choć postawiony w niezwykle miły i kulturalny sposób jest jednak zarzutem poważnym, stąd moje pytanie właśnie – gdzie można zapoznać się z Pańską pracą licencjacką? Tzn. czy jest ona dostępna w sieci i można było ją wykorzystać, a teraz porównać, czy faktycznie zarzut przepisania zdań jest słuszny?

    Na pewno w wolnej chwili zapoznam się z tym artykułem na histmagu, skoro też właśnie dowiedziałem się o jego istnieniu :).

    Wysoki

    Polubienie

    1. Niestety może być ciężko, bo z tego co mi wiadomo praca nie jest dostępna on-line. Pan N. stosuję taktykę – rzucę kupą, zawsze troszkę się przylepi, co niestety jest bardzo skuteczne, albowiem znalazłem się w położeniu, kiedy dyskutuje się nie o moim tekście, tylko o mojej uczciwości.

      Mimo mojego żądania, by pan N. dostarczył dowody na swe oskarżenia, wciąż ich się nie doczekałem. Z tego co zrozumiałem całe oskarżenie opiera się na tym, że w tekście pada nazwa Ala I Ulpia dromedariorum Palmyrenorum, co zdaniem pomawiającego jest dowodem na plagiat.

      Fakt że o tej jednostce pisał prof. Dąbrowa (którego pracę uwzględniłem w bibliografii) już w 1993 roku, czyli na długo przed tekstem konkurencyjnym portalu jest dla pana N. bez znaczenia.

      Konkludując, pan N. dowodów nie ma, ale przeprosić za naruszenie mojego dobrego imienia nie zamierza. Ot, uroki internetu.

      Polubienie

  3. Tak mi się wydawało, że prace licencjackie nie są umieszczane w sieci, stąd i wtedy zarzut skopiowania już na wstępie dziwny, bo jak to zrobić, kiedy nie miało się do niej dostępu?
    Ale może p. Damian gdzieś to jednak zamieścił/udostępnił, dlatego skierowałem do niego pytanie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s