Kommodus – cesarz na arenie

Kommodus przeszedł do historii jako cesarz – gladiator. Ogromna fascynacja syna Marka Aureliusza walkami na arenie, stała się podstawą do plotek, że Kommodus był owocem romansu jego matki z jakimś gladiatorem. Imperator chełpił się, że pokonał ponad tysiąc przeciwników.

Walki gladiatorskie w Cesarstwie Rzymskim cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Mimo, iż wstęp na igrzyska gladiatorskie był płatny, w odróżnieniu od chociażby wyścigów rydwanów, to stadiony pękały w szwach. Niektórzy gladiatorzy zdobywali ogromną sławę, czego dowodem są wzmianki w źródłach pisanych, mozaiki czy kielichy z sylwetkami sławnych wojowników.

Kielich
Szklany puchar udekorowany sylwetkami gladiatorów

Krwawy sport fascynował nie tylko zwykłych ludzi, ale i cesarzy. Co prawda nie wszystkich – Marek Aureliusz nie przepadał za wszelkimi widowiskami, łącznie z gladiatorskimi – jak sam pisał: nie lubił „wcale widowisk amfiteatralnych ani w miejscach tego rodzaju, bo tam zawsze ogląda się to samo, bo monotonia czyni życie przykrym”.

Wielu władców wszakże pasjonowało się walkami na arenie – wielkimi fanami zmagań gladiatorów byli chociażby Kaligula, Domicjan, Hadrian, Lucjusz Werus, Didiusz Julianus, Karakalla i Geta. Istniała nawet pogłoska, że cesarz Makrynus, był w młodości gladiatorem. Wydaje się jednak, że to tylko kalumnia rozgłaszana przez wrogów Makrynusa.

Zdarzało się, że sami cesarze próbowali swych sił w pojedynkach z gladiatorami. Kaligula urządził sobie kiedyś sparing z pewnym murmillonem. Gladiator podłożył się Kaliguli, ale ten nie okazał wspaniałomyślności i przebił przeciwnika mieczem.

„Bucik” słynął zresztą z wielkiej awersji do murmillonów. Cesarza posądzano, że kazał po walce otruć w czasie opatrywania niegroźnej rany gladiatora Kolumbusa. Z drugiej strony Kaligula by wielkim fanem „traków”, których włączał nawet do swojej przybocznej straży.

Zdecydowanie jednak nikt w uwielbieniu do gladiatorów nie przebije Kommodusa. Syn Marka Aureliusza jest kojarzony przez szerszą publiczność z filmu „Gladiator”. W filmie Ridleya Scotta cesarz grany przez Joaquina Phonixa, ginie w walce z gladiatorem Maximusem.

prefetkpretorianow
Scena pojedynku Kommodusa z Maximusem. Gladiator

Prawdziwa śmierć Kommodusa nie była aż tak efektowna jak w filmie, zgadza się natomiast wielka fascynacja imperatora gladiatorami.

Kommodus wielokrotnie publicznie okazywał uwielbienie gladiatorom – wśród jego triumfalnych przydomków nazywano go sześćset dwadzieścia razy Dowódcą Gladiatorów, planował również zamieszkać w koszarach gladiatorskich, a nawet zamierzał zainaugurować swój konsulat w stroju sekutora. Planom tym stanął na przeszkodzie spisek na życie cesarza.

Kasjusz Dion pisał o władcy, że: „poświęcił większą część życia rozrywkom, koniom i walkom z dzikimi zwierzętami i z ludźmi”.

Antyczni autorzy zgodnie potwierdzają, że Kommodus był znakomitym łucznikiem i zręcznym oszczepnikiem. Zdaniem Herodiana, cesarz nie ustępował nikomu w celności i pewności ręki (…). Nic dziwnego – w młodości jego instruktorami byli słynni partyjscy łucznicy i mauretańscy mistrzowie rzucania oszczepem.

Imperator uwielbiał popisywać się swoimi umiejętnościami na igrzyskach. W czasie jednych zabił sto lwów za pomocą równo stu oszczepów, innym razem ocalił pewnego człowieka z obsługi amfiteatru na którego rzuciła się pantera, którą wypuszczał z klatki. Bestia rozszarpałaby nieszczęśnika, gdyby nie Kommodus, który w ostatniej chwili ugodził zwierzę oszczepem.

Listę egzotycznych zwierząt ubitych przez cesarza należy uzupełnić o tygrysa, hipopotama, żyrafę i słonia.

Równie duże wrażenie na publice robiły umiejętności łucznicze władcy. Dion pisał, że imperator potrafił jednego dnia położyć z łuku sto niedźwiedzi. Ekscentryczny władca miał również bardziej fantazyjne pomysły. Pewnego razu zaaranżował osobliwe przedstawienie, strzelając do mauretańskich strusi strzałami, których koniec miał kształt półksiężyca. Efekt użycia tak nietypowych pocisków był taki, że „ucinał im głowy u góry szyi, tak że mając obcięte głowy pędem pocisku mknęły jeszcze dalej, jak gdyby im się nic nie stało”.

Tę historię o strusiach potwierdza Kasjusz Dion, który dodaje, że cesarz później wymachiwał ze złośliwą radością odciętą strusią głową w kierunku senatorów, co bardzo przerażało tych ostatnich.

Nawiązując do swej łuczniczej pasji cesarz kazał ustawić naprzeciwko gmachu senatu swój posąg przedstawiający go w postawie naciągania łuku.

O ile publiczne polowania jeszcze nie budziły wielkiego zgorszenia, to występy na arenie jako gladiator wywołały skandal. Kasjusz Dion relacjonował, że jego pan:

„Występował też jako gladiator, u siebie w domu nawet czasem tak, że kogoś zabijał ( albo z niektórymi niemal do tego doprowadzał, bo albo, niby to ucinając im włosy, jednym obrzynał nos, innym ucho, jeszcze innym jakąś część ciała), a publicznie bez użycia żelaza i bez rozlewu krwi. Zanim się udał do teatru, przywdziewał jedwabny chiton z długimi rękawami, biały, przetykany złotem (i w tym to stroju kornie go witaliśmy), a kiedy już wchodził – chiton cały purpurowy, wyszywany złotem, i taką samą chlamidę wedle obyczaju greckiego oraz złotą koronę wysadzaną indyjskimi perłami, w ręku dzierżył laskę herolda, taką jak Hermes; lwią skórę i maczugę noszono przed nim na ulicach, a w teatrach kładziono na pozłacanym krześle, zarówno wtedy, gdy się zjawiał osobiście, jak i pod jego nieobecność”.

Commodus_Musei_Capitolini_MC1120
Kommodus jako Herakles

Syn Marka Aureliusza walczył jako sekutor. Szczycił się swą leworęcznością. Publiczne walki Kommodusa jak wcześniej powiedziano były bezkrwawe. „Występował przeciw niemu [Kommodusowi] jakiś siłacz lub gladiator uzbrojony w kij, czasem ktoś, kogo [cesarz] sam wyzwał do walki, czasem ktoś, kogo wybrał lud, bo i w tym, i w innych sprawach postępował tak jak inni gladiatorzy, z tą różnicą, że tamci występują za niewielką zapłatą, a Kommodusowi wypłacano codziennie milion sestercji z funduszu na igrzyska gladiatorskie. W czasie walki stawali przy nim prefekt Emiliusz Laetus i cubicularius cesarza Eklektus, których po stoczeniu tej pozornej walki i oczywiście odniesieniu zwycięstwa całował przez hełm, w którym wystąpił”.

Cesarz szczycił się, że wygrał ponad tysiąc pojedynków. 365 miał stoczyć jeszcze za życia ojca, resztę już po objęciu władzy. Mimo, iż liczba ta robi wrażenie, to Herodian demaskuje źródło sukcesów imperatora – przychodziło mu to łatwo co prawda pokonywać przeciwników (…) ponieważ wszyscy mu ulegali widząc w nim cesarza, nie gladiatora.

sekutor
Sekutor (po prawej) w walce z przeciwnikiem

O ile występując publicznie cesarz wolał nie przelewać krwi, to w zaciszu pałacowych murów dawał upust swym krwiożerczym instynktom. Sekstus Aureliusz Wiktor pisał, że Kommodus „[Odznaczał się] usposobieniem pod każdym względem okrutnym i gwałtownym, i do tego stopnia, iż często bezlitośnie mordował gladiatorów, udając, że z nimi walczy. Sam bowiem posługiwał się wtedy żelazny mieczem, [a] jego przeciwnicy mieczami ołowianymi”.

Według wspomnianego wyżej autora, zniechęcić Kommodusa do pojedynków z ludźmi miał sławny gladiator, Scewa.

Według brewiarzysty cesarz postanowił zmierzyć się z tym budzącym grozę wojownikiem. Cesarz zamierzał wykorzystać sprawdzony patent z atrapami dla przeciwnika.

Sytuacja rozwinęła się jednak nie pomyśli Kommodusa. A gdy [Kommodus] już wielu [gladiatorów] w ten sposób zabił, przypadkiem zniechęcił go do tego zajęcia [gladiator] o imieniu Scewa, z którym liczono się bardzo ze wglądu na jego odwagę, tężyznę fizyczną oraz biegłość [w sztuce] walki: ten spostrzegłszy, że [jego] miecz jest bezużyteczny, odrzucił [broń] i powiedział, iż dla nich obydwu [w zupełności] wystarczy to, w co uzbrojony jest [władca]. Kommodus ze strachu, że podczas starcia gladiator wyrwie [mu] sztylet i zabije go, jak to się zwykle zdarzało, oddalił Scewę, i [od tej chwili, już] bardziej lękając się ludzi, skierował swoja wściekłość przeciwko dzikim i drapieżnym zwierzętom.

Kommodus zginął w spisku pałacowym zawiązanym przez najbliższych współpracowników cesarza. Człowiekiem, który udusił Kommodusa był niejaki Narcyz, instruktor zapasów, z którym cesarz wspólnie ćwiczył.

 


 

„A jeśli dobra sztuka, oklaski dajcie

i razem wszyscy radość nam swą okażcie”

 

W starożytności aktorzy tymi słowami kończyli występy na scenie. Czasy się zmieniły, więc jeśli powyższy artykuł przypadł Wam do gustu nie musicie dawać oklasków; swą sympatię możecie okazać w inny sposób – obserwując Antyczny.blog i udostępniając tworzone przeze mnie treści na Twiterze i Facebooku lub zapisując się do poniższego newslettera.

 

Podaj adres e-mail w celu obserwowania tego bloga i otrzymywania powiadomień o dodaniu nowych wpisów.

 

Bibliografia

Kasjusz Dion, Historia rzymska.

Eliusz Lampridiusz, Kommodus Antoninus, w: Historycy Cesarstwa Rzymskiego, tłum. H. Szelest, Warszawa 1966.

Herodian, Historia Cesarstwa Rzymskiego, przeł. L. Piotrowicz.

Swetoniusz, Żywoty Cezarów, przeł. J. Niemirska-Pliszczyńska, Wrocław 2004.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s